Żmija w punkcie zakładów bukmacherskich

Zamiast tonera żmija. Pracownica jednego zakładów bukmacherskich w Lubaniu podczas próby naprawy firmowej drukarki znalazła groźnego gada.

Dyspozytor straży pożarnej PSP w Lubaniu nie krył zdumienia, kiedy przerażona pracownica zakładu bukmacherskiego wezwała straż pożarną do żmii… w popsutej drukarce. Strażakom nie pozostało nic innego, jak ruszyć na akcję ratunkową.

Strażacy byli przekonani, że drukarka nie działa z powodu pustego tonera lub zacinającego się papieru. A pracownica całą winę zrzuciła na żmiję. Jednak na miejscu okazało się, że coś w drukarce syczy, a konkretnie żmija zygzakowata.

Dla własnego bezpieczeństwa strażacy wynieśli drukarkę w kartonie przed zakład bukmacherski. Żmija miała ok. 30 cm i nie ucierpiała podczas akcji strażaków, czego nie można powiedzieć o drukarce, nie nadającej się więcej do pracy. Teraz mieszkańcy zastawiają, co żmija robiła w centrum miasta.

Specjaliści wykluczają, żeby żmija mogła pochodzić z hodowli. Choć nawet leśnicy z długoletnim stażem pracy zastanawiają się, co mogła robić żmija w centrum miasta, gdzie nie ma pożywienia.

– Żmija je myszy, krety, ślimaki, więc nie sądzę, żeby weszła do drukarki w centrum miasta z własnej nieprzymuszonej woli. Zdecydowanie nie jest fanką papieru do drukarki – mówi Barbara Rymaszewska z Nadleśnictwa Świeradów.

Żmija została wypuszczona do lasu, gdzie jest jej naturalne środowisko. Leśnicy apelują, żeby w przypadku znalezienia żmii nie robić jej krzywdy, bo jest pod ścisłą ochroną.

 

źródło: tvp.pl

About The Author

Kochamy piłkę nożną. Chcemy w nią grać i chcemy by wszyscy mogli to robić. Chcemy znów otworzyć miejsca do gry by piłka nożna była łatwo, szybko i dla wszystkich dostępna. Grajmy w piłkę - i pomóżmy innym by tez mogli w nią grać.

Related posts